Formuła Politechniki Rzeszowskiej pnie się ku górze!

PRz Racing Team, czyli grupa z Politechniki Rzeszowskiej, pasjonująca się wyścigami Formuły 1, odnosi coraz większe sukcesy – nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Dlatego właśnie chcemy bliżej przedstawić Wam Naszych dzielnych inżynierów. Z Bartoszem Zborowskim rozmawiała Mariola Bożek.

MB: Kiedy to wszystko się zaczęło? Skąd pomysł na Racing Team PRz?

BZ: Wszystko zaczęło się cztery lata temu i było zapoczątkowane przez naszego opiekuna magistra inżyniera Piotra Strojnego, który pracuje na Katedrze Konstrukcji Maszyn na Politechnice. Pewnego razu zobaczył na targach bolid „Formuła Student” i wtedy tak naprawdę zaczęła się myśl, żeby założyć taki team. Nie miał początkowo tego z kim zrobić, ale później, jako pracownik znalazł 4-5 osób z rozpoczął działalność. Po półtora roku organizowania się i projektowania pierwszego bolidu, znaleźliśmy miejsce, w którym można pracować, Politechnika nam je przyznała i wyremontowała – wtedy ruszyliśmy pełną parą, a w marcu 2014 zaczęliśmy budowę i teraz jesteśmy po pierwszym, kompletnym sezonie.

MB: Ile osób już z Wami współpracowało? Jak duże są rotacje?

BZ: Razem z rekrutacjami to już pewnie 150 osób, bo na rekrutacje zawsze przychodzi masa ludzi, później większość z nich widzi, że trzeba dużo pracować i po pierwszych dwóch spotkaniach dziewięćdziesięciu procent ludzi nie ma. Wiadomo, że co semestr ekipa się mocno zmienia, bo albo członkowie kończą studia, albo mają jakieś przerwy, zaczynają nowe kierunki na innych uczelniach, także co semestr mamy jakieś przemieszanie.

MB: Kto i na jakich zasadach może wstąpić w Wasze szeregi?

BZ: Każdy student, który tak naprawdę chce coś w swoim życiu zrobić może wstąpić do Formuły Student, zająć się swoją działką i nieważne, czy to będzie projektowanie, typowa inżynieria, czy to będzie konstruowanie, marketing, pozyskiwanie finansów. Każdy student znajdzie na pewno coś dla siebie. Kwestia tylko tego, ile czasu poświęci.

MB: Sezon 2015 był dla Was niezwykle udany. Zwycięstwo w konkursie „Studencki Projekt Roku”, debiut na torze Silverstone, 20. miejsce w klasie spalinowej na torze Varano podczas zawodów „Formuła Student” we Włoszech. Co najbardziej utkwiło Wam w pamięci z tych wydarzeń?

BZ: Największe „wow” było ósmego listopada 2014. Był to dokładnie rok od momentu, gdy wyremontowaliśmy magazyn. Rok wcześniej nic w nim nie było, poza warstwą kurzu, natomiast w 2014 mieliśmy już kompletny warsztat, masę sprzętu, bolid, który już gdzieś tam zaczął przybierać na wadze i wtedy był taki największy szok, że coś się udało zrobić. Dla nas są bardzo różne kroki milowe, np. gigantycznym krokiem milowym w mojej działce było, to, że udało się nam wkręcić na dwie największe branżowe imprezy motoryzacyjne w roku, czyli targi Inter Cars-u w Warszawie, a w najbliższym czasie znów w Warszawie VERVA Street Racing. Jeśli chodzi o całość projektu najważniejszym wydarzeniem dla nas był wyjazd na Silverstone, bo to były debiutanckie zawody, pierwsze i w naszej karierze i w całej historii naszego teamu. Zderzenie z wielką inżynierią, zobaczyliśmy świat Formuły 1, jak to wygląda na co dzień, jak wyglądają boksy na słynnym torze, z kim się tam pracuje, jak sędziowie reagują na każdą pomyłkę albo każdy fajny pomysł i to było uważam dla nas największe wydarzenie w całym sezonie. Dwudzieste miejsce na Varano też dało nam dużo radości, bo tak naprawdę to był nasz pierwszy sezon w zawodach Formuła Student i kompletnie żaden konkurencyjny zespół nie stawiał na to, że możemy w ogóle ukończyć zawody. Teraz zaczynamy projektować kolejny bolid i jeśli budżet dopisze i wszystko dobrze pójdzie, to w przyszłym roku postaramy się pojawić z zupełnie inna konstrukcją.

MB: Jak długo trwały pracę nad budową Waszego bolidu? Co było w tym najtrudniejsze?

BZ: Prace projektowe i konstrukcyjne zabrały nam 4 lata, jednak sama budowa to około półtora roku. Najtrudniejsze w tym wszystkim było to, że wszyscy się uczyli. Nikt z nas nie miał doświadczenia w odważniejszym projektowaniu. Są osoby, które miały doświadczenie, ale typowo mechaniczne. To w pierwszym bolidzie było najtrudniejsze. Teraz chcemy, żeby wszystko potrwało znacznie krócej. Tym samym w 2016 roku mamy nadzieję wystartować nowym bolidem.

MB: Jak wyglądają „od kuchni” zawody? Czy wyczuwacie dużą rywalizację na takich zawodach, czy raczej się wspieracie, podpowiadacie w kwestiach technicznych?

BZ: Zawody ogólnie to ciężka sprawa, bo przed samymi zawodami przez pół roku wysyłamy różnego rodzaju dokumentację dla sędziów i konstruktorów Formuły. Oni to wszystko sprawdzają dla nas i ewentualnie dają jakieś uwagi i punkty, które zdobywamy za bardzo dużo różnych rzeczy. Na samych zawodach można to podzielić na trzy bloki: badania techniczne, konkurencje statyczne oraz dynamiczne i wszystkie zespoły na każdym etapie sobie pomagają. Nieważne, tak naprawdę, czy są to zespoły z tego samego kraju, czy z drugiego końca świata. Niektóre z nich, jak np. Delft mają gigantycznych sponsorów, przyjeżdżają na zawody uzbrojeni po żeby w sprzęt, tokarki, frezarki itp. i wspierają całym swoim zapleczem technicznym inne ekipy. Także jeśli komuś się coś urwie to wiadomo gdzie biegnie. :)

MB: Na co mogą liczyć kibice Racing Team PRz w sezonie 2016?

BZ: Staramy się angażować w różne inicjatywy, w wielu miejscach się pojawiamy, a terminarz do końca 2015 roku, mimo, że to jest okres jesienno-zimowy, mamy zapełniony. Będziemy kilka razy na Stadionie Narodowym podczas dużych imprez. A co będzie w przyszłym roku, zależy od budżetu i sponsorów, gdyż cały projekt to gigantyczne koszty. Przynajmniej 30-40 tysięcy to sam wyjazd na jedne zawody. Będziemy się starać wystartować w co najmniej trzech zawodach, jeszcze nie zapadły decyzje w jakich. Musimy zdecydować, czy budujemy nowy bolid, czy poprawiamy, ten, który mamy. Od stycznia trzeba od razu składać dokumentację dla organizatorów, więc sporo pracy przed nami. Bardzo możliwe, że uderzymy na Węgry, do Czech, jeśli wszystko dobrze pójdzie to może nawet Hiszpania. Zobaczymy tak naprawdę na co pozwoli budżet.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o